poniedziałek, 8 maja 2017

Od Tamary cd Aidan

Nie miałam pojęcia ile już szłam. Opuszki łap były już znacznie poranione od ciągłego chodu. Każdy krok sprawiał ból a mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Ostatnimi siłami, próbowałam zgubić wygłodniałego niedźwiedzia. Dobrze wiedział, że ma do czynienia z osłabioną zwierzyną. Aż szkoda tak o sobie mówić. Nie chciałam się odwracać. Ujrzała bym tylko wielkie cielsko pędzące w moją stronę, które samą siłą impetu powaliło by mnie z łap. Zobaczyła bym wielkie zęby i pysk ociekający śliną. Cuchnący oddech, przez który bym najpewniej straciła przytomność. 

 Przez moją nieuwagę, potknęłam się o wystający konar drzewa. Poczułam ból, który przeszył całą moją lewą łapę. Przekoziołkowałam się parę metrów obijając się o pobliskie drzewa i małe kamienie. Kiedy się już zatrzymałam ból rozchodził się po całym moim ciele i ani mu się myślało odejść. Obecność wielkiego zwierza poczułam kiedy doszedł do mnie jego oddech a moje serce, zaczęło niebezpiecznie szybko bić. Otworzyłam oczy i ledwo złapałam oddech. Przede mną była niedźwiedzia paszcza, wypełniona ostrymi kłami, które jednym ruchem rozerwą mnie na strzępy. Śmierdząca ślina zwierza skapywała na moje tylne łapy, była obrzydliwie ciepła. I teraz uświadomiłam sobie jak czują się małe istoty takie jak zające kiedy to wilki na nie polują. Czułam się jak zwierzyna. Panika ogarnęła cały mój umysł ciało, powodując, że nie mogłam się ruszyć. Czerwone ślepia wpatrywały się we mnie z czystą nienawiścią, choć mogła bym przysiąść, że i z przyjemnością - wyobrażając sobie mnie już martwą na leśnej ściółce. A moje? Moje były przepełnione strachem, ale i... dalszą chęcią życia. Chcę żyć. Wszystko chcę żyć. Trzeba tylko siły do tego. Zamknęłam oczy, wzięłam głęboki oddech i poczułam jak wiatr zaczyna spowalniać. Szum drzew także stawał się wolniejszy aż w końcu zanikł. Otworzyłam oczy, oczekując bólu i uderzenia - jednak łapa zwierzęcia zastygła bez ruchu w powietrzu. Wypuściłam oddech z płuc czując ogarniającą mnie ulgę.Uśmiechnęłam się sama do siebie delikatnie po czym powoli wstałam. Warknęłam na niedźwiedzia zatrzymanego w czasie. Chciałam się otrzepać z wszelkich zabrudzeń na mojej sierści, ale kiedy poczułam ból łapy, od razu z tego zrezygnowałam. Bez zbędnego tracenia czasu, ruszyłam przed siebie zostawiając mojego oprawce. Muszę być wystarczająco daleko kiedy 

***

Słońce już zaczynało zachodzić kiedy doszłam do dużych kamiennych schodów - choć właściwsze określenie to, to co z nich już pozostało. Były wysokie i chciałam sprawdzić dokąd prowadzą, ale nie miałam już siły. Do bólu w lewej, przedniej kończynie już się przyzwyczaiłam, choć to nadal nie zmieniało faktu, że sprawiała niemały dyskomfort. Mięśnie pozwoliły mi dość tylko początku schodów i na to by się przy nich uwalić. Położyłam się na prawy bok. Nawet nie chciałam wiedzieć jak wyglądałam. Wychudzona, jasna sierść cała pobrudzona a o opuszkach łap, lepiej już nie wspominać. Zamknęłam oczy a sen przyszedł od razu. 

Aidan? Przepraszam, że takie denne, ale wena poszła się rypać i ani jej się myśli wrócić xd

sobota, 6 maja 2017

Witamy cię Tamara!



Oto nowa przywódczyni wojsk w Klanie Błękitnego Szeptu! 

Oficjalne otwarcie bloga

BEZ ZBĘDNYCH PIERDÓŁ OTWIERAMY BLOGA!

(Juliett, nie bij proszę) 

Obserwatorzy